Majówka na Bornholmie
28 IV - 5 V 2012

5 V

→ Zobacz trasę na pełnym ekranie



Ostatni dzień na Bornholmie. Budzimy się na polu przy winnicy i z Pedersker zmierzamy na południe, by dotrzeć do Nexo na prom.




Winnica Lille Gadegard, miejsce naszego noclegu.




Wiatrak w Pedersker.




Kościół w miejscowości.




Na cmentarzu znajdują się nagrobki młodych pilotów z czasów wojny, których samoloty zostały zestrzelone.




My zmierzamy w stronę Dueodde, popularnego miejsca na wakacyjny wypoczynek.




Ciekawostka geograficzna. W tym miejscu równoleżnik 55 łączy się z południkiem 15.







Zabytkowy młyn w okolicach Slusegard.




Majowo mleczowo.




Gospodarstwo na Bornholmie. Samotne domy znajdują się w pewnej odległości od innych.




Povlskirke - zabytkowy kościół św. Pawła.




We wnętrzu znajdują się zabytkowe freski, odkryte w czasie remontu w latach 50. XX wieku. Wcześniej były pokryte wapnem.




Interesujące wyobrażenie grzechów - wilk tańczący z niedźwiedziem przy akompaniamencie dmącego w dudy
drugiego niedźwiedzia oraz zając i świnia grający w karty.




Detale kościoła.




Wydmy w Dueodde i najwyższa latarnia Skandynawii (47 metrów).




Rozległe wydmy bornholmskie.










Plaża w Dueodde słynąca z pięknego piasku. O popularności tych okolic świadczą całe kwartały domków letniskowych rozciągnięte wzdłuż wybrzeża.





W Dueodde znajdują się stanowiska dział okrętowych z czasów II wojny światowej.




Pozycje dla dział Siegfried wybudowali Niemcy.







Bornholmskie samotne gospodarstwo wśród pól.




Nasza ścieżka wśród rzepaku.







Zielono mi... A czerwoną kropką jest Doczepka.




Kolejny samoobsługowy stragan. Tu można kupić drewno.




Wybrzeże w Snogabaek.




Mały port w osadzie.




Snogabaek - niewielka osada w pobliżu Nexo.




Tu decydujemy się na fiskebuffet.




Na rybny bufet składają się ryby przyrządzone na różne sposoby - smażone, marynowane, wędzone, w sałatkach, są też kotlety rybne i przeróżne sosy.




Po wykupieniu fiskebuffet nakłada się na talerz ile się chce i je się do woli. Ilość dokładek zależy od pojemności żołądka.




Mając na uwadze nasz powrót katamaranem dość powściągliwie traktuję dokładki, choć próbuję wszystkiego.




Pamiątkowe zdjęcie z rowerową rodzinką, z którą się polubiliśmy na wspólnych noclegach.







Wybrzeże w pobliżu Nexo.




Nieco zapaskudzone, jak na mój gust.




Balka, kolejna turystyczna miejscowość, tuż przed Nexo.




Wybrzeże w pobliżu Nexo obejmuje rezerwat ptaków.




Kolorowe domki nad Bałtykiem w Nexo.




Nawet doniczka tu pasuje, a my powoli żegnamy kolorowy Bornholm.




Pogoda zrobiła się piękna, żal więc będzie wyjeżdżać.




Nexo. Stąd wyruszyliśmy sześć dni temu i tu wróciliśmy po objechaniu całej wyspy. Nasz katamaran już czeka w porcie. Widać, że Bornholm cieszy się popularnością wśród polskich rowerzystów. Spotykamy tu ludzi, z którymi płynęliśmy w feralną niedzielę i potem w poniedziałek. "Udało wam się" - mówią na nasz widok. Chyba się więc udało, tym bardziej, że rejs powrotny zapowiada się spokojnie.




Pech jednak nie daje o sobie zapomnieć. Za to ja zapominam, że w karimatę zapakowałam butelkę wina z winnicy. Gdy ściągam ją dość energicznie z roweru, butelka uderza o ziemię i cenny trunek zaczyna wyciekać. Ratujemy co się da przelewając go do plastiku po wodzie mineralnej. Butelka z oryginalną nalepką musi więc pozostać na Bornholmie.




Już na katamaranie. Żegnamy Bornholm.
Ostatni rzut oka na wyspę.




Członek załogi ściąga duńską flagę. To już jest koniec.




Podróż powrotna mija spokojnie, gdyż na morzu nie ma dziś fal. Część drogi przesypiam, gdy w tym czasie Doczepka konwersuje z zaprzyjaźnioną rowerową rodziną, z którą oczywiście siadamy na promie. Gawędzimy sobie miło przy kawie.




Na pokład wychodzimy na zachód słońca.




Zachód słońca na Bałtyku. Do Kołobrzegu przybijamy ok. 22.30 i ruszamy w drogę powrotną na południe. Oczywiście w naszym samochodzie znów zaczyna coś piszczeć, na szczęście dojeżdżamy do celu bez problemu. Wyprawa, mimo początkowego pecha, bardzo się udała. Zostało jeszcze trochę miejsc nieodkrytych, dlatego kiedyś może jeszcze na Bornholm wrócimy, bo naprawdę warto!.