Majówka na Bornholmie
28 IV - 5 V 2012

2 V

→ Zobacz trasę na pełnym ekranie



Dzień trzeci. Znów ładujemy sakwy na rowery i ruszamy w drogę.




Na początek malownicze Melsted.




Pogoda dalej nas rozpieszcza. Nawet wiatr jest już mniejszy.




Błękit nieba, niebieski Bałtyk, zieleń wiosennych łąk i mlecze - u nas takie połączenie nie występuje.




Gudhjem. Ci to mają widok z okna!




Domy bornholmskie słyną z dużych, przeszklonych okien.




Wiatrak w Gudhjem.




Jakoś mam słabość do wiatraków. Jeszcze mi się nie znudziły!













Zaczynamy zwiedzanie Gudhjem.







Gudhjem uchodzi za najpiękniejsze miasteczko Bornholmu.







Zbudowany z szarego bornholmskiego granitu kościół w Gudhjem. Sprzed niego roztacza się malownicza panorama miasteczka.




Jest na co popatrzeć!




Na początku eksplorujemy wybrzeże.




Zabytkowe auta często widuje się na wyspie. To chyba jakieś hobby mieszkańców.




Intensywny czerwony kolor niektórych domów nosi nawet specjalną nazwę "bornholmskiej czerwieni".




Kolejny charakterystyczny element to przeróżne ozdoby wystawiane w oknach. Tu wiadomo, kto mieszka.




Malownicze uliczki Gudhjem. Miasteczko stało się mekką dla artystów, a określane jest "skandynawskim Capri".




Teraz trochę miejscowej architektury.

















Kolejna wytwórnia cukierków, tym razem w Gudhjem.




Zaułki miasteczka.







Wiosna, wiosna, wiosna, ach, to ty! Ciekawe, jak brzmiałoby to po bornholmsku.




Po zwiedzeniu miasteczka idziemy na krótką przechadzkę wybrzeżem.




Sielanka...




Okolice oferują fantastyczne widoki.










Na horyzoncie majaczy archipelag Ertholmene z niewielkimi wyspami. Zaporowa cena biletu sprawia, że tym razem odpuszczamy sobie wycieczkę tam.










Specjalnością wyspy jest wędzony śledź, a najbardziej znaną potrawą "Słońce nad Bornholmem", czyli ta właśnie ryba z żółtkiem, pełnoziarnistym chlebem, rzodkiewką, gruboziarnistą solą i zieleniną.










W porcie w Gudhjem można też kupić pyszne gęste lody. Pozwalamy sobie na taki rarytas.




Widok na miasteczko ze wzgórza Bokul.




W czasie naszej podróży co rusz natrafiamy na małe jeziorka i stawy.




Kolejna atrakcja wyspy - Helligdomsklipperne, czyli Święte Skały.




Miejsce słynie ze skalistych formacji, uskoków i grot.










Krótki wypad w głąb wyspy do Ro.




Ro słynie z pól golfowych. Na tej małej wyspie spotkaliśmy przynajmniej kilka miejsc, gdzie można pograć w golfa.




Znów zjeżdżamy w stronę wybrzeża.




Jeszcze jeden landszafcik z mleczami.




Dolina Dondalen, jedna z około 70. dolin szczelinowych na wyspie.




Jej atrakcją jest kilkunastometrowy wodospad. Wokół jest pięknie zielono i biało od zawilców.




Kolejne tajemnicze miejsce po dawnej osadzie.




Stammershalle - kompleks grobów i menhirów z epoki brązu.




Storlokkebakkern - ryty naskalne z epoki brązu przedstawiające między innymi okręty. Dla lepszej widoczności zostały pociągnięte czerwoną farbą.




Allinge w promieniach zachodzącego słońca. Jesteśmy na północnym zachodzie wyspy.




Kościół w Allinge. Ściga nas noc, więc niedługo ruszamy w poszukiwaniu kolejnego taniego pola namiotowego. To one wyznaczają miejsca naszego noclegu.




Port w Allinge na dobranoc.