Majówka na Bornholmie
28 IV - 5 V 2012

1 V

→ Zobacz trasę na pełnym ekranie



Tanie pole namiotowe w Gudhjem. Ta łąka nad nami to stok narciarski (wnosząc ze zdjęć i wycinków z gazet - miejsce dość popularne). Nie na darmo pisałam, że Bornholmczycy zrobią coś z niczego.




W tle - armatka śnieżna. Przy domu znajduje się także ratrak. W tej chałupce jest wypożyczalnia sprzętu. Teraz służy nam, gdyż znajduje się tu toaleta, kuchenka i czajnik z wodą. Tanie pola namiotowe nie oferują luksusów, ale umożliwiają nocleg za bardzo przyzwoitą cenę. Oprócz tego nie jest tu wymagany tzw. paszport kempingowy.




Kościół rotundowy w Osterlars. Na wyspie znajdują się cztery tego typu świątynie. Ta jest akurat największa.







Na środkowym, wspierającym konstrukcję filarze znajdują się cenne freski. Te przedstawiają Sąd Ostateczny, Chrystusa z dwoma mieczami i potwora połykającego grzeszników.




Środkowy filar jest wydrążony. Znajduje się w nim zabytkowa chrzcielnica.







Kościół zbudowano w XII wieku, a jego konstrukcja jest wzmocniona pochodzącymi także ze średniowiecza przyporami.







Kolejny straganik. Tu można zaopatrzyć się w kwiaty. Duńska flaga to także częsty widok. Takie powiewające na wysokich masztach flagi znajdują się przy wielu gospodarstwach.




Pogoda dopisuje, choć mocno wieje. Jak się później dowiedzieliśmy od spotkanych ludzi, tego dnia katamaran też nie wypłynął z Kołobrzegu.




Home sweet home.




Brohustenen, najwyższy z bornholmskich kamieni runicznych.




Kolejne fantastyczne miejsce na wyspie - Louisenlund, skupisko ok. 70 menhirów




Kamienie postawiono z okazji jakiegoś ważnego wydarzenia tysiąc lat temu.




Urokowi temu miejscu dodają kwitnące wszędzie zawilce.










Ostermarie słynie z ruin średniowiecznego kościoła zbudowanego w stylu irlandzkim. Obok - nowy kościół z XIX wieku.




Dzisiaj na lekko eksplorujemy las Almindingen. Znajdujące się w nim jezioro Bastemose to raj dla ornitologów.




Dolina Echa i bornholmskie "zarośnięte" mućki. Przez burzę "włosów" na pysku nie widać im oczu.




Zapobiegliwi Bornholczycy wskazali oczywiście miejsce, gdzie echo najlepiej słychać.




Dolina Echa jest najdłuższą z dolin szczelinowych.




Gamleborg, gród z czasów wikingów.




Almindingen, jak wiele lasów na Bornholmie, jest kompleksem sztucznym. Na zdjęciu pomnik ku czci jego założyciela.




Podróże po Bornholmie ułatwia świetnie rozwinięta infrastruktura - ławeczki, miejsca na piknik czy darmowe, czyste toalety przy drogach.




Budynek leśnej restauracji.




Narzutowy głaz Rokkesten. Podobno można go poruszyć przykładając rękę do namalowanej na nim z drugiej strony białej dłoni. Nam się niestety nie udało. Głaz ani drgnął!




Pozostałości średniowiecznego zamku Lilleborg.




Lilleborg, czyli Mały Gród wzniesiono nad jeziorem. Dziś pozostały z niego tylko ruiny.




Wieża na szczycie najwyższego wzniesienia w lesie. Widać z niej niemal cały Bornholm.




Pedersker. Miejsce słynie z mleczarni i słynnego sera pleśniowego.




Ser należy do gatunku "tych bardziej śmierdzących". Już otwarty, dość długo leżakował w naszej lodówce... A na zdjęciu kościół i zabytkowy zajazd w Pedersker.




Inny typ ścieżki rowerowej - po dawnym nasypie nieczynnej linii kolejowej. Po całkiem satysfakcjonującym kółeczku wracamy na nasze "prymitywne pole namiotowe".