Zima trzyma!
Na Rysiance
10 XII 2017

→ Zobacz trasę na pełnym ekranie


Trasa:
   Żabnica Skałka – Hala Boracza              Hala Boracza – Hala Redykalna
   Hala Redykalna – schronisko na Hali Lipowskiej – schronisko na Rysiance
           Hala Rysianka – Hala Pawlusia – Słowianka             Słowianka – Żabnica Skałka


Choć na nizinach po odwilży, w Beskidach ponoć biało, więc prognozy pogody śledzę już od kilku dni. Na szczęście są w miarę stabilne i nie lawirują między pogodą a jej brakiem. W górach jednak nigdy nic nie wiadomo. Słońce za chmurami może oznaczać całkiem fajny dzień lub pogodową klapę, jak ostatnio na Trzonce, więc z nastawieniem, że co ma być, to będzie, parkujemy rano w Żabnicy Skałce.







Plany, by wstać na wschód, upadły szybko i może dobrze, bo póki co nad górami kłębią się chmury i tylko różowiejące niebo wskazuje na to, że słońce już się pojawiło. Na razie go nie widzimy, ale i tak maszerujemy raźno w stronę Hali Boraczej. Jest lekki mrozik, jest śnieg, są, choć spowite chmurami, widoki na okoliczne szczyty – nie jest źle. I na razie nie wieje, choć coś tam już dmucha, gdy docieramy na Boraczą. Szybko podchodzimy pod schronisko, zaglądamy do środka – dość tu pusto o tej wczesnej śniadaniowej porze. Tylko dwóch turystów. Na okolicznych halach i szczytach od czasu do czasu pojawia się jakiś przebłysk słońca, nad Lipowską przewalają się chmury, ale liczymy, że będzie jeszcze lepiej.

























Wracamy do krzyżówki szlaków i ruszamy na Halę Redykalną. Z góry schodzi dwóch chłopaków, którzy dotarli tu zielonym szlakiem z Lipowskiej. Jest przetarty, jak wiele w okolicy, ale nim dziś nie pójdziemy. Szkoda nam widoków, które, mamy nadzieję, jeszcze się pojawią.



















I rzeczywiście, przed samą halą niebo robi się błękitne. Drzewa oblepione śniegiem wyglądają bajecznie, więc cieszymy się jak głupki. Przecież już kilka lat nie zaznaliśmy takiej fajnej polskiej zimy! Człowiek buja się po świecie, a i tak na koniec okazuje się, że tego mu właśnie brakowało.













Od Hali Redykalnej zaczyna się najładniejszy fragment naszego szlaku. Właśnie z tego względu na pierwszy zimowy wyjazd wybrałam te okolice. Tym razem dalekich widoków nie ma, Tatry ledwo gdzieś tam majaczą, ale zupełnie nam to nie przeszkadza. Zimowe drzewa i białe polany robią swoje. Trochę tylko drażni nas, że te drugie są dokumentnie rozjeżdżone przez śnieżne skutery. To chyba jakaś nowa moda, zimowa namiastka kładów, bo wcześniej z czymś takim w górach się nie spotkaliśmy. W porządku, przejeżdżają przez szlaki i przecierają je – to może być. Jeżdżenie w kółko po polanach to na jednej, to na drugiej płozie, popisowe kółka i smrodzenie wokół – już nie bardzo nam się podoba. Na razie skuterów nie było wiele, ale strach się bać, jeśli ta moda się rozwinie.



















Przed Lipowską na szlaku zaczyna robić się tłoczniej. W schronisku pełno, tak jak na Rysiance, na którą szybko docieramy, by tu zostać na dłużej. Sporo osób na biegówkach i skiturach, widzę też jakieś rakiety śnieżne. Sami zastanawialiśmy się, czy je zabrać (w końcu nie wzięliśmy), ale póki co nie są bardzo potrzebne. Szlaki przetarto, tylko na halach nawiany śnieg utrudnia nieco drogę, ale nie ma tragedii. Babia w chmurach, Pilsko też, dopiero gdy wychodzimy z tłocznej jadalni, jego wierzchołek się odsłania.



















Mieliśmy wracać zielonym szlakiem do Żabnicy, ale jest jeszcze dość wcześnie i, mając nadzieję na zachód słońca, wybieramy czerwony przez Halę Pawlusią na Słowiankę. Wiatr, który już wcześniej na polanach dawał się we znaki, przybiera na sile i gdy wychodzimy ze schroniska, nieźle już duje. Pogoda zaczyna się też pogarszać i już wiemy, że z zachodu słońca będą nici. Lekkie kolory pojawiają się na niebie, gdy docieramy na Halę Wieprzską, ale cudów dziś nie będzie. Wschodu nie było, zachód niemrawy, za to środek dnia fantastyczny!













Już o zmroku docieramy do stacji turystycznej Słowianka i schodzimy rozjeżdżonym czarnym szlakiem do Żabnicy. Sezon zimowy w górach rozpoczęty baaardzo satysfakcjonująco!

Copyright Wioletta i Robert Maroszek. Kontakt: dwagroszki@dwagroszki.pl
Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii oraz wykorzystywanie zamieszczonych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody jest zabronione.