Knaresborough,
czyli jaskinia czarownicy i spetryfikowany miś
5 VII 2015



Jak długo trwa petryfikowanie misia, by stał się twardy jak kamień? Dlaczego John Wayne nie nosi w Anglii kapelusza? I gdzie Agatha Christie zostawiła swą torebkę? Z tą niezbędną każdemu wiedzą wracamy do domu po niedzielnym zwiedzaniu Knaresborough. Ale po kolei.
Knaresborough („Nasbra” w wymowie – kto to wymyślił?) to niewielka miejscowość w północnym Yorkshire. Przyjechaliśmy tu, by zobaczyć najstarszą w Wielkiej Brytanii atrakcję turystyczną – spetryfikowaną studnię oraz jaskinię lokalnej wieszczki zwanej Matką Shipton.
Spacer zaczynamy nad rzeką Nidd, którą spina swymi przęsłami słynny wiadukt. Zanim w drugiej części dnia wespniemy się na wzgórze zamkowe, górujące wysoko nad naszymi głowami, oglądamy z przeciwległego brzegu zamkowy młyn i tamę na rzece.




Potem przyjemną, wysadzaną bukami i pełną drewnianych rzeźb alejką leśną docieramy do źródła, które zasila spetryfikowaną studnię, a w zasadzie ścianę, po której spływa woda o specjalnych właściwościach. Minerały w niej zawarte zamieniają w kamień przedmioty, na które spadnie strumień wody. Ta pochodzi z podziemnego jeziorka leżącego milę pod naszymi stopami.




Stopnie w dół prowadzą nas do tej najstarszej na Wyspach atrakcji turystycznej. Pierwsze wzmianki o studni pochodzą z 1583 roku, a ich autorem jest antykwariusz Henryka VIII, który z polecenia króla miał tropić w kraju rzeczy dziwne i zdumiewające.








Antykwariusz John Leland nie był jednak pierwszy. Już wiele wieków wcześniej ludzie wierzyli w uzdrawiającą moc wody i przybywali tu ze swymi chorymi bądź umierającymi bliskimi, by ci napili się jej lub wykąpali w niewielkim basenie, do którego spada ona z wysokości. Dziś w tej niecce stoi spetryfikowany już rower.







Gdy w 1630 roku król Karol sprzedał te tereny sir Charlesowi Slingsby, ów odkrył turystyczny potencjał miejsca i za wycieczki z przewodnikiem zaczął pobierać opłaty. Natomiast ówcześni lekarze, po swoich badaniach wody, zalecali ją jako kurację na różne reumatyczne schorzenia. Oczywiście dzisiejsi zdecydowanie odradzają jej picie, gdyż zawiera zbyt dużo minerałów.




Dwa wypiętrzenia widoczne w połowie ściany to męski kapelusz z czasów wiktoriańskich i nakrycie głowy damy z tamtych czasów. Zostawiła je tu para młodych ludzi zmierzająca na wyścigi w Yorku w 1853 roku. Ich dalsze losy są nieznane, wiadomo natomiast, że nigdy tu już nie wrócili. Może z obawy przed miejscem, które, mimo swych właściwości leczniczych, także przerażało? W czasach, gdy żyła tu Matka Shipton, ludzie wierzyli, że zbyt bliskie podejście do studni sprawi, że sami zamienią się w kamień. A może obawiali się, że lokalna czarownica rzuci na nich czar?




Dziś strumień wody spada na różne rzeczy zawieszone na końcu ściany. Królują oczywiście małe misie, których spetryfikowanie przebiega bardzo szybko – od trzech do pięciu miesięcy. Większe porowate przedmioty zamieniają się w kamień od pół roku do roku, podczas gdy na wytworzenie półcalowej skorupy na gładkiej powierzchni hełmu potrzeba dwóch lat. Wiszące przedmioty oczywiście się zmieniają. Dziś możemy tu zobaczyć kubki, łyżwy, maskę, skarpetę, kapelusz a nawet homara. Jest także długa miotła, którą ktoś powiesił niedawno, bo wygląda jeszcze bardzo świeżo. Część już spetryfikowanych rzeczy można natomiast podziwiać w malutkim muzeum przy jednym z wejść.










Obok Petrifying Well znajduje się wejście do jaskini Matki Shipton, a właściwie Ursuli Sontheil, która urodziła się tu w ciemną i burzową noc w 1488 roku. Legendy mówią, że stało się to w momencie, gdy przez zacinający deszcz przedarło się uderzenie pioruna.




Matka Ursuli, Agatha, schroniła się w tej grocie, gdy została wygnana ze swej wioski. Miała zaledwie piętnaście lat i nie chciała zdradzić, kto jest ojcem dziecka, którego oczekuje. Nie miała rodziców, którzy by się nią zaopiekowali, a nikt z miejscowych nie chciał jej wziąć do siebie. Urodziła więc swą córkę w jaskini, w samotności i ciemnościach i żyła tu z dzieckiem przez dwa lata. Później znaleźli się tacy, którzy usłyszeli o ich losie – Agatę wysłano daleko, do klasztoru, gdzie umarła kilka lat później. Urszula, oddana lokalnej rodzinie, już nigdy nie zobaczyła swojej matki.




Ursula była dziwnym dzieckiem z niekształtnym ciałem, skrzywionymi plecami i wielkim, haczykowatym nosem. Potrzebowała kija, by móc się poruszać. Mimo tych ułomności zadziwiała nauczycieli swoją bystrością. Gorzej było z rówieśnikami – ci dokuczali jej i drażnili ją. Dziewczynka spędzała więc wiele czasu przy jaskini, miejscu swojego urodzenia. Uczyła się od natury, poznawała kwiaty i zioła, wiedziała, jak przygotowywać lecznicze mikstury. Wtedy też odkryła, że potrafi przewidywać przyszłość. W późniejszych czasach wracała tu wielokrotnie, uciekając przed spojrzeniami ludzi, którzy nazywali ją wiedźmą.
W wieku 24 lat Ursula poślubiła cieślę z Yorku, Tobiasa Shiptona. Złośliwi twierdzili, że musiała rzucić na niego czar, gdyż żaden mężczyzna nie związałby się z kobietą taką jak ona. Mimo szczęśliwego pożycia nigdy nie doczekali się dzieci, gdyż Tobias zmarł zbyt młodo. Sama Matka Shipton (tak zaczęto ją nazywać w późniejszych latach) umarła w 1651 roku, w wieku 73 lat. Nikt nie wie, gdzie została pochowana.
Pozostawiła po sobie pisane prostym wierszem proroctwa, w których przepowiada zarazę w Londynie w 1665 roku („Triumfująca śmierć przejechała Londyn wszerz…”), wielki pożar tego miasta, losy władców tamtych czasów, w tym śmierć Marii Stuart, upadek Wielkiej Armady, a nawet pojawienie się statków zbudowanych ze stali, łodzi podwodnych, samochodów i samolotów. Przewidziała, że kobiety zaczną ubierać się jak mężczyźni, że pojawią się trzęsienia ziemi i powodzie. Wiele z jej proroctw odnosi się także do późniejszych wydarzeń, w tym do II wojny światowej.
Dzięki swym przepowiedniom lokalna wieszczka zyskała wielką sławę, jej imieniem nazwano wiele zajazdów, pubów, a nawet jeden z gatunków ćmy. Nie jest zatem niczym niezwykłym, że właśnie tu znajduje się studnia życzeń. Wystarczy pozwolić, by woda w małym zagłębieniu spłynęła nam po ręce, wypowiedzieć w myśli życzenie i wierzyć w moc sprawczą tego miejsca.




No dobrze, a co ze wspomnianym na początku Johnem Wayne’em i Agathą Christie? Odpowiedź na to pytanie przynosi muzeum na końcu naszej drogi. To tu znajdują się różne przedmioty, które już uległy spetryfikowaniu, w tym te, które pochodzą od słynnych osób z dawnych i obecnych czasów. Jest więc bucik jednej z księżniczek, kapelusz Wayne’a i właśnie torebka słynnej pisarki kryminałów.




A obok – równie słynne misie. Tak oto przebiega trzymiesięczny proces zamiany dziecięcej przytulanki w kamień.




Na dzisiejszy dzień to nie koniec atrakcji. Opuszczamy pozostałości dawnej królewskiej puszczy i przechodzimy na drugi brzeg Nidd. Przed nami miasteczko Knaresborough z pozostałościami zamku i pięknym widokiem na wiadukt i rzekę.




Początkowo w miejscu dzisiejszego zamku znajdowała się saksońska warownia. Pierwsze wzmianki o twierdzy pochodzą z XII wieku. Przez lata przechodziła ona z rąk do rąk i często była wykorzystywana jako miejsce pobytu w czasie polowań w dawnej puszczy na terenach Knaresborough. Zamek broniony przez rojalistów ostrzelano w czasie wojny domowej, a potem, w 1648 roku, częściowo rozebrano. Kamieni z twierdzy użyto do budowy lokalnych domów.




Dzisiejszy wiadukt nie jest pierwszym, który powstał w tym miejscu. Pierwotnie stał tu inny, budowany między 1847 a 1848 rokiem. Tuż przed zakończeniem prac, na wskutek ulewnego deszczu i kiepskiego wykonania, runął w dół. Szczęśliwie nikt nie został ranny, wyginęły natomiast niemal wszystkie ryby zatrute wapnem, które dostało się do wody wraz z resztkami konstrukcji. Zniszczony most, stając się naturalną tamą, spiętrzył też wodę, która zalała wiele posiadłości i pozostawiła na nabrzeżu tony błota.
Powstaniu obecnego wiaduktu towarzyszyły liczne głosy sprzeciwu. Wskazywano na szkody w środowisku, które niosła ze sobą jego budowa, nazywano powstanie mostu jedną z najgorszych kolejowych zbrodni w Europie. Dziś o złej sławie wiaduktu nikt już nie pamięta, a on sam wpisany jest na listę zabytków.




Samo miasteczko też prezentuje się całkiem przyjemnie. Spacerujemy chwilę wzdłuż rzeki, by zobaczyć dom i kaplicę wykutą w skale, przechadzamy się uliczkami, nad którymi furkoczą kolorowe chorągiewki i zaglądamy na rynek z najstarszą w Anglii apteką i rzeźbą Niewidomego Jacka z Knaresborough, przysiadającego na ławce. To słynny John Metcalf, pierwszy budowniczy dróg w Wielkiej Brytanii.







Przede wszystkim jednak gapimy się do góry. Wiele z gregoriańskich budynków posiada ślepe okna, które zamurowywano, aby uniknąć „okiennego podatku” lub projektowano w celu utrzymania symetrii budowli. Dziś część z nich wypełniona jest obrazami nawiązującymi do malarstwa iluzjonistycznego. Przedstawiają słynne osoby i wydarzenia związane z Knaresborough.
Jest więc Guy Fawkes (urodził się w Yorku, lecz wychowywał niedaleko Knaresborough), który otrzymał tu drugą szansę na przeprowadzenie swego spisku prochowego. Ten pierwszy, mający na celu wysadzenie w powietrze parlamentu i króla Jakuba I oraz przywrócenie na tron katolickiego monarchy, zakończył się klęską. Fawkesa i jego wspólników stracono, a pamiątką po wykryciu spisku prochowego jest odbywające się co roku piątego listopada święto Bonfire Night, w czasie którego ogląda się pokazy sztucznych ogni.




Niedaleko widnieje okno lokalnego bohatera, który tu uczęszczał do szkoły. To James „Ginger” Lacey, słynny pilot z czasów II wojny światowej, który zestrzelił 28 samolotów (18 w samej Bitwie o Anglię).




Naprzeciwko dworca autobusowego znajduje się wirtualne zoo. W Knaresborough rzeczywiście istniał ogród zoologiczny, słynący ze swych lwów, słoni i węży. Został zamknięty w latach osiemdziesiątych XX wieku.




Na rynku, niedaleko ławki Niewidomego Jacka, mieści się także jego okno. John Metcalf urodził się w Knaresborough w biednej rodzinie. Po przebytej w dzieciństwie chorobie stał się niewidomy, nie przeszkodziło mu to jednak w niczym. Był nie tylko pionierem budowy dróg w kraju, lecz także muzykiem. Tu przygrywa na skrzypcach klientom pubu, nazwanego jego imieniem.




Kolejne okno zajmuje królowa Philippa, właścicielka zamku w Knaresborough, który został jej podarowany przez męża Edwarda III w ramach ślubnego kontraktu. Władczyni żyła w nim od 1332 roku. Przyczyniła się do odnowienia kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jana, dlatego gobelin w tle zawiera jej herb, a ona sama przedstawiona jest w momencie, gdy przekazuje sakiewkę pieniędzy na ten cel.
Chłopiec z mieczem u boku Philippy to jeden z jej synów, zwany The Black Prince. Czarny szczur symbolizuje czarną śmierć – dżumę, która pojawiła się w Knaresborough w 1349 roku.




Jeszcze jeden władca zajął ślepe okno w miasteczku. To cieszący się złą sławą król Jan, brat króla Ryszarda, dobrze znany z legendy o Robin Hoodzie (Śladami Robin Hooda i króla Jana podążaliśmy → tu ). Mimo kiepskiej reputacji, miał znaczące powiązania z miastem: umocnił tutejszy zamek i używał go jako swojej bazy w czasie polowań w puszczy.
Pierwszy znany Royal Maundy, czyli nabożeństwo w Wielki Czwartek, w czasie którego monarcha rozdaje jałmużnę starszym osobom (zwyczaj utrzymany do dziś), miało miejsce właśnie w Knaresborough 5 kwietnia 1210 roku. Wówczas król Jan kazał rozdać pieniądze 13 biednym mężczyznom. Na malunku robi to osobiście.




W Knaresborough nie może oczywiście zabraknąć okna Matki Shipton. Zwisające nad jej głową przedmioty nawiązują do spetryfikowanej studni (zwanej wcześniej Dropping Well) i jej magicznych właściwości, co w jasny sposób wiąże się z osobą wieszczki Ursuli. Książka w jej ręce odnosi się zapewne do jej przepowiedni, a czarny kot jest znanym z wielu legend towarzyszem wiedźm.




Już poza ścisłym centrum, przy stacji kolejowej, znajduje się kolejny malunek. Przedstawia angielską wojnę domową, która podzieliła Knaresborough, tak jak cały kraj. Rojaliści bronili się w zamku kilka miesięcy, w czasie których trwało oblężenie twierdzy. Po jej ostrzelaniu zostali w końcu zmuszeni do poddania się. Na obrazie pokazano jednak przewagę rojalistów nad przeciwnikiem - parlamentarzystami.




Ostatnie okno nawiązuje do całego projektu - przedstawia jedną z artystek, która stworzyła podobiznę Guya Fawkesa i obraz z zoo. Autoportrety ukazują ją w czasie pracy i zasłużonego odpoczynku.




I my pozwalamy sobie na chwilę przerwy – przysiadamy w Bebra Gardens, przyjemnych ogrodach poniżej zamku. Stąd ścieżka sprowadzi nas już wkrótce nad brzeg Nidd.




Nabrzeżem przechadzają się ludzie, gdyż tu można wynająć łódź i powiosłować po rzece. Przyciągają ich też restauracyjki, lodziarnie i możliwość przejścia pod słynnym wiaduktem. Za nim znajduje się dom w białe i czarne kwadraty – najstarszy budynek w Knaresborough.










Przed powrotem do domu zaglądamy jeszcze do posiadłości znajdującej się nad rzeką i wracamy na drugi brzeg Nidd.




Po jednej stronie rzeki znajduje się wejście do parku, w którym mieści się jaskinia Matki Shipton. Po drugiej – biało-czarny pub ” The Worlds End”. Nazwa nawiązuje do jednego z proroctw Ursuli, które mówi o końcu świata. Nastąpi on, gdy wysoki most łączący w tym miejscu rzekę, spadnie po raz trzeci. Most runął już dwa razy, po czym wzmocniono go i poszerzono, choć oryginalne łuki są jeszcze widoczne w dole.




Przed odjazdem żegnamy się jeszcze z Matką Shipton.




Droga do samochodu znów prowadzi wzdłuż Nidd. Relaks na rzece trwa w najlepsze.







Ostatnie spojrzenie na wiadukt, domy wznoszące się tarasowato na zboczu, kościół, zamek i młyn kończy naszą wycieczkę w niewielkim, ale pełnym atrakcji Knaresborough.