WIELKA SOWA (1015 m n.p.m.)
Góry Sowie

N 50° 40.816'    E 016° 29.147'


Relacja - 1 I 2012

     Pierwszy dzień Nowego Roku to zarazem ostatni, który spędzamy w Kotlinie Kłodzkiej w ramach sylwestrowego wyjazdu. Decydujemy się na sowiogórskie powitanie go i wczesnym rankiem opuszczamy naszą kwaterę w Romanowie, gdy wszyscy jeszcze śpią po nocnym świętowaniu.
       Wyludnionymi ulicami zmierzamy w stronę Nowej Rudy i Sokolca. Mijane miejscowości sprawiają przygnębiające wrażenie nie tyle z powodu szaro - burej, mglistej pogody, ile w związku z poindustrialnym, pełnym ruin i opuszczonych budynków krajobrazem. Aura też potęguje to wrażenie i jest dla nas wyjątkowo nieprzychylna. Oby nie była to zła wróżba na cały rok.
       Z Sokolca idziemy asfaltem do Przełęczy Sokolej, a stamtąd wygodną, wydeptaną drogą na szczyt Wielkiej Sowy. Mijamy dwa schroniska i coraz więcej ludzi, głównie w starszym wieku. Mimo kiepskiej pogody wiele osób zdecydowało się na noworoczny spacer.
       Na szczycie - biało i mglisto, a wieża, o dziwo, otwarta! Pan w środku informuje nas, że w każdy weekend, nawet zimą, można na jej szczyt wyjść, a gdy się na to decydujemy, ostrzega przed zalodzonymi schodami (skutek małej awarii w obiekcie). Na szczycie - dookolna panorama. Widać nawet Wrocław - przy sprzyjającej pogodzie. My możemy zobaczyć zaledwie zalodzoną wieżę, za to w ramach przebłagania zimy i odczynienia "złego" odśpiewujemy "Huhuha, nasza zima zła!" obiegając ją w obu kierunkach.
       Po zejściu czas na krótki odpoczynek w "Sowie", a potem powrót obok budynków i ruin dawnej osady tkaczy do parkingu w Sokolcu. Im dalej w dół, tym bardziej mokro na szlaku z powodu plusowych temperatur. Na dziś mamy zaplanowaną jeszcze wizytę w kompleksie Włodarz, gdzie jesteśmy jedynymi o tej porze turystami i gdzie oprowadza nas młody, sympatyczny, choć nieco "wczorajszy" przewodnik. A potem - czas na powrót przez Dzierżoniów i Strzelin. Z oddali żegna nas migoczące światełko wieży na Ślęży, a my planujemy już kolejną wizytę w Sudetach.



Trasa:

(asfalt)   Sokolec (leśny parking) - Przełęcz Sokola              Przełęcz Sokola - Wielka Sowa - schronisko Sowa
   Schronisko Sowa - Sokolec (parking)


→ Zobacz trasę na pełnym ekranie





Ruszamy wczesnym rankiem przez Nową Rudę i Ludwikowice Kłodzkie do Sokolca




Wiadukt kolejowy w Ludwikowicach




Według niektórych źródeł linia nr 286 łącząca Kłodzko z Wałbrzychem uchodzi za najpiękniejszą




Ruszamy z Sokolca na Przełęcz Sokolą. Mimo mgły na szlaku coraz więcej osób




''Orzeł''jeszcze zamknięty po sylwestrowym szaleństwie, nic więc nie przeszkadza nam w drodze na wierzchołek




Po niedługim spacerze jest i szczyt




Wieża w zimowych kolorach




Któż by przypuszczał, że będzie otwarta? Jakoś nikt nie kwapi się, by wyjść na górę, a my decydujemy się od razu




Cóż z tego, że widoków nie ma żadnych. Jakie za to pole do wyobraźni!




Oblepiona śniegiem wieża wygląda całkiem zimowo




Tradycyjne zdjęcie do Korony - dziś w żeńskim wydaniu




Zimowe ściegi na liściach




Po zejściu ze szczytu czas na mały odpoczynek w schronisku ''Sowa''. Potem ruszamy obok opuszczonych budyków dawnej osady tkaczy do Sokolca




Po drodze mijamy liczne fundamenty i ruiny po byłej osadzie




Po górskiej wycieczce czas na podziemia. Ruszamy do Walimia i kompleksu ''Włodarz''




Jest to największy podziemny kompleks projektu ''Riese''




Po podziemiach oprowadza naszą trójkę ''posylwestrowy'' przewodnik. Oprócz historii obiektu opowiada również historię, jaka mu się przydarzyła. Do kompleksu przyjechało kiedyś dwóch Niemców. Dość przyjemnie mu się z nimi rozmawiało do momentu, gdy zaproponował im zakup biletów i zwiedzanie podziemi. Odpowiedź Niemców brzmiała: ''Nie będziemy płacić za coś, na co wydaliśmy już tak wiele pieniędzy''




Przyroda wdziera się wszędzie. Ściany porastają przeróżne mchy




Atrakcją Włodarza jest pływanie łodzią po zalanych sztolniach




''Włodarz'' od środka




I kompleks od zewnątrz