Witamy na naszej stronie internetowej!

Skoro tu trafiłeś, jesteś turystą, podróżnikiem, włóczykijem, obieżyświatem, wędrowcem, plecakowiczem, góromaniakiem, słowem – kimś, komu nie wystarczą cztery ściany domu i chętnie rusza w świat, by eksplorować, odkrywać, zwiedzać i zdobywać nowe doświadczenia. Nie martw się, jesteśmy podobni! Zostań więc tu chwilę, poczuj się swobodnie i udaj z nami w wirtualną podróż. Jeśli coś sprowokuje Cię do szukania odpowiedzi, napisz do nas. A jeśli coś Cię zaciekawi, zainspiruje i pobudzi w Tobie podróżniczego ducha, spakuj plecak lub walizkę i rusz przed siebie.



Do zobaczenia w drodze!
Groszki w drodze – Wioletta i Robert

A ostatnio u nas:



Po wielkanocnej Szkocji, gdy w tej krainie spędziliśmy nasz pierwszy raz, wiedzieliśmy, że powrót jest tylko kwestią czasu. Tym bardziej, że czekał na nas sam Ben Nevis. Wspinaczka na niego miała być ukoronowaniem naszego robionego na raty Three Peaks Challenge.

Czasami wszystko idzie nie tak. Pogoda, która płata figle i ze złośliwą prawidłowością zgadza się z tą z prognozy. Szarobure widoki, którym brakuje odrobiny światła. Góry skryte za mgłą i chmurami. I kurczące się dni wyjazdu, z coraz bardziej oddalającą się wizją wyjścia na szlak....

Po nieudanych poszukiwaniach maskonurów na klifach Bempton godzę się z porażką i postanawiam czekać do kolejnego roku i kolejnej wiosny, gdy ptaki gniazdują i pozwalają się obserwować przez ornitologów - amatorów. W czerwcu Robert zabiera mnie jednak...

Opowieści z Syrii brzmią teraz jednoznacznie. Nasza będzie inna, bo jeszcze sprzed wojny, z okolic Hamy. Wracaliśmy właśnie z pustyni po obejrzeniu zamku Kasr Ibn Wardan i domów – uli w okolicy i złapaliśmy autostop w pobliże miejscowości...

Kiedyś koleżanka wspomniała nam o festiwalu lampionów odbywającym się gdzieś w Yorkshire. Pogrzebaliśmy w Internecie i znaleźliśmy informację o kolejnej jego edycji w lutym w niewielkiej miejscowości Slaithwaite.

A może by tak wpaść do Londynu w Nowy Rok? Taki pomysł zaświtał mi w głowie, gdy zamierzaliśmy zabukować bilety powrotne do Anglii po bożonarodzeniowym pobycie w kraju. Wracaliśmy 1 stycznia, a że zostało jeszcze kilka dni wolnego...

Zamoczyć tylne koło roweru w Morzu Irlandzkim, a przednie w Morzu Północnym – tym rytuałem zaczynają i kończą szlak Coast to Coast rowerzyści, którzy zapragnęli przejechać wszerz całą Wielką Brytanię. Na wzór pieszego, istnieje tu szlak rowerowy.

Jak długo trwa petryfikowanie misia, by stał się twardy jak kamień? Dlaczego John Wayne nie nosi w Anglii kapelusza? I gdzie Agatha Christie zostawiła swą torebkę? Z tą niezbędną każdemu wiedzą wracamy do domu po niedzielnym zwiedzaniu Knaresborough.

Aż cztery dni wolnego w Wielkiej Brytanii to nie lada rarytas! Nie ma tu tylu świąt i przedłużonych weekendów, które tak bardzo służą dłuższym wyjazdom. Gdy więc nadeszła Wielkanoc z wolnym piątkiem i poniedziałkiem, postanowiliśmy pojechać gdzieś dalej i wreszcie odwiedzić Szkocję.

O ile okolice Malham i dolin, nad którymi wznoszą się szczyty wchodzące w skład Three Peaks były nam znane, o tyle północ Yorkshire Dales do tej pory omijaliśmy ze względu na dość sporą odległość. Gdy więc trafiły się dwa pogodne dni, postanowiliśmy je wykorzystać na rowerach.

Nigdy specjalnie nie interesowaliśmy się ptakami, a nasze ornitologiczne obserwacje ograniczały się do rozpoznawania kilku popularnych gatunków ptaków niejako przy okazji różnych wędrówek na łonie natury. Od Norwegii jednak miałam wielką ochotę zobaczyć maskonury.

Chociaż lawenda niekoniecznie kojarzy się z Wielką Brytanią, jej historia na Wyspach jest długa, gdyż sięga czasów rzymskich. Starożytni Rzymianie używali lawendy w łaźniach dla jej zapachu i w celu regeneracji skóry, a sama jej nazwa pochodzi od czasownika „lavare”, co znaczy „myć”.

Historyczna stolica hrabstwa Yorkshire, miasto York, doczekało się wreszcie naszej wizyty w marcu. Mieliśmy jechać tam wcześniej, ale polecono nam odwiedziny wiosną, gdy żonkile porastają kopiec Clifford’s Tower i zbocza przy murach miejskich.

Piątek, 27 IV. Po południu wyjeżdżamy, by zdążyć na sobotni poranny prom z Kołobrzegu. Nie tak powinna jednak wyglądać pierwsza fotografia z tej podróży. Gdy ruszamy spod bloku, szarpie nam autem, w środku zaczyna coś stukać...

Tegoroczna majówka w Walii zakładała przede wszystkim wyjście na najwyższy szczyt tej części Wielkiej Brytanii, czyli Snowdon w górach Snowdonii. Kapryśna deszczowa pogoda nie chciała jednak odpuścić...

Copyright Wioletta i Robert Maroszek. Kontakt: dwagroszki@dwagroszki.pl
Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii oraz wykorzystywanie zamieszczonych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody jest zabronione.